wtorek, 20 sierpnia 2013

Wszędzie dobrze, ale w Sutter Home najlepiej

   Zapytałem dwóch moich znajomych Amerykanów, jak prawidłowo wymawiać nazwę Sutter Home. Jeden z nich odparł <sater houm>,drugi zaś upierał się, że <suter houm>. I bądź tu mądry.

   Jedno nie ulega wątpliwości - wina Sutter Home, moim zdaniem, górują w klasie średniej, czyli dwudziestozłotowej. Dostępne w każdym większym sklepie i, jak to wina kalifotnijskie, godne polecenia złaszcza dla osób, które lubią przyzwyczaić się do konkretnego smaku. Klimat w Kalifornii nie podlega tak dużym wahaniom sezonowym jak w Europie, więc roczniki w zasadzie nie różnią się od siebie.
   Cabernet Sauvignon i ciutkę ostrzejszy w smaku Zinfandel to moje ulubione szczepy. Słodkie białe Moscato też jest wyborne.

Sutter Home Cabernet Sauvignon. Cena 24 zł. Zdecydowanie polecam.

piątek, 9 sierpnia 2013

Segal Dessert - brakujące ogniwo z Izraela

   Niekorzystny bilans, jak dotąd mocna przewaga win czerwonych, skłonił mnie do szukania na półkach sklepowych wina żółtego (nie wiedzieć czemu nazywanego białym). Zwłaszcza że przepisowo schłodzone, powinno świetnie pasować nie tylko do sera, ale i upałów.



   Wybór padł na smukłą butelkę Segal Dessert z Izraela. Smukłą, bo - niestety - mieszczącą jedynie pół litra trunku, zamiast zwyczajowych 0,75. Dziwna była nie tylko kubatura, ale i procentowość. Zamiast 11-13% aż 16,5. I to jeszcze nie koniec niespodzianek. W smaku Segal Dessert okazało się wcale nie takie słodkie, ale dość mocno wytrawne. I nawet niezłe, tylko że to właściwie nie białe wino, ale coś pomiędzy nim a grappą. Już z mocnym "rozpuszczalnikowym" smakiem, charakterystycznym dla mocniejszych trunków.






   Segal Dessert. Muscat. 0,5 litra. Ok. 27zł. Nie dla amatorów klasycznych win.